Wysłany: 2009-06-07, 18:28 Choroby odzwierzęce są trudno dostępne
Choroby odzwierzece są trudno rozpoznawalne
Rozmowa z dr. Bogumiłem Wojnowskim - lekarzem weterynarii - specjalistą w zakresie medycyny biofizykalnej i chorób odzwierzęcych (Gabinet INTEGRUM w Warszawie)
Z jakimi zagrożeniami zdrowia spotykamy się na co dzień i czy można ich uniknąć?
Nie bardzo, ale nie ma co robić z tego problemu nie do przezwyciężenia. Z zagrożeniami spotykamy się, nie tylko mając kontakt z chorymi zwierzętami czy cierpiącymi na jakieś dolegliwości ludźmi. Również podczas codziennych czynności, np. wycierania parapetu, na którym mogą znaleźć się ptasie odchody, czy pijąc wodę ze studni, do której dostały się ścieki, czy wpadło przypadkiem jakieś zwierzę, chora mysz lub szczur. Kiedyś odkryłem informację o bakterii leptospirozy w organizmie kobiety, która kilkanaście lat wcześniej pochowała swojego padłego z objawami żółtaczki psa, czy informację o wirusie wścieklizny u córki kobiety, która jako dziecko została pogryziona przez psa. U osób ze wsi lub odwiedzających wieś zagrożenie jest znacznie większe - dlatego też prawdopodobnie dzieci wiejskie mogą rozwijać się gorzej od miejskich. Przebywając w wielkich skupiskach ludzi z różnych stron świata, np. na lotnisku, też stykamy się z przeróżnymi, niekiedy egzotycznymi wirusami, bakteriami i grzybami. Wirus czy pasożyt może dostać się do naszego organizmu w warzywach, jeśli rosły na skażonej glebie - nawożonej zwierzęcymi odchodami, które go zawierały. Pozornie bezpieczna marchewka może zawierać przywry lub być skażona nicieniami.
Czy tylko zwierzęta i chorzy ludzie są dla nas zagrożeniem?
Ważne jest również unikanie fast foodów i żywności niewiadomego pochodzenia, np, surowego mięsa. Zagrożeniem bywa pakowany chleb, herbata w torebkach czy napoje w plastikowych butelkach - ze względu na zwiększoną możliwość występowania pleśni. Plastiki - PET-y są ponadto źródłem toluenu. Zdarzyło nam się odkryć w badaniach toksyczną informację o toluenie w organizmie pacjenta z nowotworem płuc. Substancja ta może krążyć po organizmie i zaburzać jego działanie. Poza tym nie powinniśmy spać z telefonem komórkowym, przy włączonym telewizorze, spożywać jedzenia z mikrofalówki, które jest pozbawione biologicznie czynnych substancji odżywczych. Nie polecam słodzików. Zanieczyszczamy organizm, wdychając toksyczne substancje na ulicy (starta guma z opon samochodów), paląc papierosy, itd.
Są jeszcze obciążenia, które dziedziczymy po przodkach. Na czym one polegają?
Nasz organizm zapisuje informacje toksyczne, które są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dziedziczymy więc pewne informacje o chorobach. Nie ma to nic wspólnego z przekazywaniem dolegliwości w genach. Nie mamy tutaj sprzętu do badania chromosomów i genów, jednak dzięki diagnozom elektronicznym możemy zbadać, jakie informacje przechowuje pacjent. Wiele z nich ma po swoich przodkach - rodzicach, dziadkach. Ma to odniesienie zarówno do chorób bakteryjnych -jak leptospiroza, gruźlica, jak i wirusowych - brodaw-czyca czy wirus Kuru i Mekongu. Zdarzyło się, że odkryliśmy u pacjentki informację toksyczną o wirusie gorączki krymskiej - choroby, która w Polsce nie występuje. Okazało się, że jej babcia pochodzi z Ukrainy i często bywała na Krymie. Miałem też kiedyś pacjentkę, u której wystąpiły bardzo nietypowe objawy. Po badaniu okazało się, że jest obciążona wirusem Ebola (jest kelnerką w hotelu na Krecie, gdzie bywają Afrykanie). U wielu pacjentów wykrywa się obciążenie syfilisem w kilkunastu odmianach. Ta choroba rozprzestrzeniła się w Europie w XVI wieku i informacja o niej jest wciąż przekazywana z pokolenia na pokolenie, będąc jednym z poważniejszych ukrytych obciążeń dla układu odpornościowego, który nie pracuje tak, jak powinien.
Jak zdrowie jednego członka rodziny działa na innego?
W rodzinie spotykamy się ze sobą i mamy bardzo bliski kontakt - np. matka całując dziecko, nie wspominając już o karmieniu, może mu przekazać swoje obciążenia. Dlatego bardzo ważne jest badanie całej rodziny. Wprowadziłem w swojej praktyce zasadę, że najpierw badam matkę, a w dalszej kolejności dziecko. Im zdrowsza matka i ojciec, tym zdrowsze potomstwo.
Czyli dbając o siebie i swoje zdrowie, dbamy jednocześnie o najbliższych?
Jak najbardziej.
Co to jest informacja o chorobie? Czym się różni informacja od samej choroby?
Toksyczna informacja o chorobie to wirus czy bakteria, która jest zbyt słaba, aby wywołać samą chorobę z jej wszystkimi objawami - np. posiadając informację o wirusie wścieklizny, nie musimy być śmiertelnie chorzy. Ta substancja (osłabiony wirus) może jednak ulokować się w naszym organizmie i spowodować przewlekłe zaburzenia, których przyczyn nie są w stanie wykryć konwencjonalne badania. Przykładowo - informacja o wirusie wścieklizny może zawędrować do mózgu i zablokować nerw trójdzielny - z taką sytuacją miałem okazję się spotkać dwa razy. W jednym przypadku był to spazm obu powiek, w drugim: opadnięcie do połowy jednej powieki. Jeśli mieliśmy kontakt z malarią - niekoniecznie wyjeżdżając do egzotycznego kraju - organizm może „zapisać" informację o tej chorobie. Nie pomoże nam wtedy Instytut Chorób Tropikalnych, ponieważ choroba się nie rozwinęła, ale jednocześnie ten pasożyt/pierwotniak może wpłynąć na pogorszenie zdrowia i wywołać nietypowe objawy, które utrzymują się latami. Można wykryć, że nosimy w sobie taki czy inny wirus za pomocą badań, którymi posługuje się medycyna biofizykalna. Jak to się dzieje? Biolog, doktor Hulda Clark, autorka książki „Kuracja życia", ustaliła na podstawie badań, że każda substancja ma swoją frekwencję drgań. Określiła również laboratoryjnie zakres owych drgań w przypadku bakterii, wirusów i grzybów z podziałem na rodzaje, odmiany, szczepy. Za pomocą specjalnego sprzętu można odkryć, jakie informacje zapisał nasz organizm.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum