Jest bardzo wiele definicji. Do mnie szczególnie trafia jedna, bardzo prosta, z Podręcznego Słownika Języka Polskiego -jestto „dobry stan organizmu ludzkiego, zwierzęcego, roślinnego, stan organizmu nie dotkniętego chorobą". Według WHO: „Zdrowie jest pełnią fizycznego, psychicznego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brakiem choroby". Z kolei według zasad homotoksykologii (dziedziny homeopatii): „Zdrowie to uwolnienie od trucizn i szkód przez nie wywołanych", czyli zdrowienie to przywracanie zaburzonego przez te toksyny stanu równowagi. Wszyscy znamy cytat z fraszki Jana Kochanowskiego: „Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz". Niestety, często swojego zdrowia nie szanujemy, nie dbamy o nie, bo jest to dla nas coś naturalnego, ot, coś danego przez naturę. Dzieje się tak, dopóki nas nic nie zaboli lub nie stanie się coś jeszcze gorszego. Tymczasem osoby współpracujące z Akuną prowadzą prawdziwą promocję profilaktyki zdrowotnej. Nasi klienci otrzymują preparat razem z informacjami o zdrowiu. Staramy się promować nowy sposób myślenia, wskazywać, gdzie mogą tkwić przyczyny problemów zdrowotnych i pomagać w ich eliminacji.
W jakim stopniu nasze dobre samopoczucie zależy od nas samych?
Człowiek jest całością. Nie możemy go podzielić na część fizyczną i psychiczną. Człowiek jest tylko elementem natury, w związku z tym podlega jej zjawiskom i prawom. W książce o rehabilitacji znalazłam zdanie, które jest bardzo wymowne: „O ile Bóg przebacza zawsze, a człowiek czasem, natura nie przebacza nigdy. Gdy ktoś przeciwstawi się naturze, ona go karci, mści się, odpowiada ciosem". Za nasze zdrowie nie odpowiadają lekarze, znajomi, ale my sami jesteśmy odpowiedzialni za naszą kondycję. Od naszego postępowania, rozumnego zachowania, odpowiedniej diety, organizacji pracy, ale i odpoczynku, czyli dania organizmowi szans na regenerację, zależy to, jak się będziemy czuć i funkcjonować. Rodzicom chorych dzieci staram się tłumaczyć, że gorączka pojawia się z jakiegoś powodu. To natura sprawia, że gdy jakiś wirus wniknie w małego osobnika, on ma tyle energii, że potrafi gorączkować. Po co? Po pierwsze, żeby dać sygnał rodzicom: „Słuchajcie, coś się ze mną dzieje". A po drugie, ta wysoka temperatura to jest pierwszy element ozdrowieńczy, który pomaga wyjść z tej infekcji. Dlatego nie powinniśmy od razu podawać leków „na zbicie gorączki", ale wykąpać dziecko w wodzie tylko o stopień niższej niż temperatura jego ciała. Dopiero jeśli temperatura nie spadnie (za gorączkę uznajemy temperaturę powyżej 38,5 st. C), można skorzystać z chemicznego środka przeciwgorączkowego, ale nie zaczynać od niego. Im szybciej zbijamy temperaturę, tym szybciej przeszkadzamy mechanizmom obronnym.
Człowiek nie choruje dlatego, że się zaraził, ale zaraża się dlatego, że jest chory. Tu warto wspomnieć o Alveo. Pijemy je dlatego, żeby doprowadzić nasz organizm do homeostazy, dzięki eliminacji nagromadzonych toksyn. Bo jeśli nasz organizm jest w równowadze, nie chorujemy. Codziennie przyjmując pacjentów, mam bezpośredni kontakt z chorymi ludźmi, a jakoś nie choruję. Oczywiście i mnie zdarzają się infekcje, ale bardzo rzadko - kiedy jestem bardzo zmęczona, przepracowana, zdenerwowana. Żeby wyzdrowieć, nie idę do pracy opatulona w szalik, kaszląca. Zostaję w domu i kładę się do łóżka, żeby odpocząć, pobudzić naturalne siły organizmu do walki z infekcją. Piję też dużo płynów i zawsze szybko zdrowieję, nie zażywając antybiotyku. Jakże pomocne jest wtedy Alveo - parę dawek w ciągu dnia. Przyczyna większości chorób pochodzi z dysfunkcji przewodu pokarmowego. Jeśli prawidłowo funkcjonuje nasz układ pokarmowy, kręgosłup, a umysł jest wolny od stresu, gonitwy, to wtedy jesteśmy zdrowi, a ten dobrostan będzie rzutował na wszystkie inne układy: oddechowy, krążenia, nerwowy. Częstą przypadłością jest zespół chorobowy jelita grubego. Jakże często leczony jest antybiotykami, sterydami, immunosupresją. Tymczasem możemy powiedzieć wręcz, że to właśnie w okrężnicy „blokują się" nasze nerwy, stres. Jeżeli nieprawidłowo funkcjonuje przewód pokarmowy, do czego dodatkowo przyczynia się zła dieta, produkty przemiany materii zbierają się w okrężnicy, a nagromadzone toksyny oddziałują na cały organizm. My, konsumenci Alveo, polecając zioła, bardzo zwracamy uwagę na to, by informować naszych klientów o tym, jak ważne jest to, czym się odżywiamy.
Jakie sygnały daje nam organizm, kiedy zaczyna niedomagać?
Każdy ból (a u dzieci w 90% są to bóle brzucha, u dorosłych to bóle brzucha, głowy, bóle stawów) to sygnał choroby. Dziwimy się, że ktoś się bardzo zdenerwował i nagle ma poważne problemy z kręgosłupem - upadł na ziemię i nie może się podnieść. To jest kolejny dowód na to, że jesteśmy całością i nie da się nas podzielić na działy medyczne. Zazwyczaj boli nas dlatego, bo tam się właśnie nagromadziły toksyny. Co mamy robić? Oczyszczać się, oczyszczać i jeszcze raz oczyszczać. Tu też należy wspomnieć o lekach. Nie nadużywajmy ich! To pożywienie ma być naszym lekiem, a nie lek pożywieniem! 90% infekcji, jakie przechodzimy, to infekcje wirusowe, które absolutnie nie wymagają antybiotyku. Antybiotyk zabija bowiem bakterie, a nie wirusy. W sytuacjach, kiedy zostaje źle podany, zaczyna niszczyć przyjazną florę bakteryjną. Przykładowo drożdżaki Candida albicans pomagają w eliminacji z naszego organizmu metali ciężkich. Jednak z powodu złej diety (przede wszystkim nadmiaru cukru, nadużywania leków - antybiotyków, sterydów) te przyjazne drożdżaki mogą stać się groźnym podłożem bardzo poważnych i bardzo trudnych do leczenia infekcji grzybiczych.
Dlaczego tak ważne w naszym organizmie są tzw. dobre bakterie?
Brak równowagi między bakteriami przyjaznymi i nieprzyjaznymi stanowi kolejną przyczynę chorób. Powstaje tzw, dysbioza, czyli kompletny brak bakterii przyjaznych w organizmie. Wówczas nasz przewód pokarmowy zostaje zakwaszony, przepełniony pasożytami i grzybami, możemy zostać zakażeni gronkowcem, drożdżakami. W tej chwili bardzo wiele osób ma problem z grzybicą, a medycyna klasyczna jest w tej sytuacji praktycznie bezradna. Podawanie leków prze-ciwgrzybiczych niestety nie odnosi skutku. Flora bakteryjna dziecka, które raz do roku przyjmuje antybiotyk, potrzebuje około pół roku, aby się odbudować. A trafiają do mnie dzieci, które są w trakcie lub po kuracji trzecim albo piątym antybiotykiem... Jak później odbudować tę właściwą florę, już nie mówiąc o naprawie zaburzonej funkcji przewodu pokarmowego, o przywróceniu prawidłowego stanu kosmków jelitowych albo wręcz odbudowie po całkowitym ich zniszczeniu na skutek długotrwałych nieskutecznych kuracji lekami?
Czego potrzebujemy, żebyśmy prawidłowo funkcjonowali?
Silnego układu odpornościowego. Dopóki nie doprowadzimy do homeostazy w jelitach, nie będziemy mieli sprawnie funkcjonującego układu odpornościowego. Nasz organizm potrzebuje też odpowiedniego środowiska. Chodzi tu przede wszystkim o środowisko wewnętrzne. Generalnie jesteśmy bardzo zakwaszeni, ponieważ spożywamy produkty, które nas zakwaszają (naturalnie zakwaszony jest tylko żołądek).
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum